Alergia


Jeśli budzimy się z zapchanym nosem, a poranek witamy serią kichnięć - sprawa jest jasna. Mamy alergię na coś, co znajduje się w sypialni. W takim wypadku nie ma co szukać innych przyczyn bezsenności.

Najczęstszym źródłem są roztocza. Nie da się ich całkowicie uniknąć - są wszędzie. Ale można bardzo skutecznie zmniejszyć ich ilość, przy odrobinie szczęścia całkowicie usuwając objawy. Wystarczy przestrzegać kilku zasad.

Po pierwsze, w sypialni powinno być jak najmniej powierzchni. Wszystkie przedmioty, których nie używa się na co dzień powinny być pochowane. Im większa powierzchnia, tym trudniej usuwać kurz. Niektórzy robią ze swojej sypialni kompletną graciarnię - stoi w niej komputer, kilka pudełek z płytami, wieszak z zestawem ubrań, krzesła z również powieszonymi ubraniami, rower... próba regularnego odkurzania tego wszystkiego jest prawdziwym wyzwaniem. Dywan nie jest obowiązkowym wyposażeniem sypialni, naprawdę.

Druga rzecz to właśnie regularne usuwanie kurzu. Ideał to ścieranie na mokro, ale nie wszystko się da. Odkurzacz powinien być zaopatrzony w bardzo dobry filtr, najlepiej HEPA 13, który powinien być regularnie wymieniany. Powinno się też bardzo dokładnie odkurzać materac.

Ostatnie, co można zrobić, to regularna wymiana materacy. Można próbować je trzepać, ale po pewnym czasie przenikną do środka resztki naskórka i inne substancje organiczne, będące pożywką dla roztoczy. Stare łóżko jest prawdziwą hodowlą. Pościel można trzepać (ktoś jeszcze pamięta, jak to się robi?) a najlepiej oddać do prania - chociaż niekiedy taniej będzie po prostu kupić nową, gdy stara będzie już za bardzo "przejedzona" przez roztocza. Regularna wymiana poszew i prześcieradeł też zapewnia jakąś ochronę.

Drugie najczęstsze źródło to wszelkiego rodzaju pleśnie i grzyby. Są one prawdziwą plagą. Wiele osób kojarzy je z wielką plamą na ścianie - ale najczęściej nie są one aż tak widoczne. Warto przyjrzeć się oknom - w rogach szyb czy na uszczelkach można niekiedy dojrzeć czarny nalot. Podobny widać pomiędzy szczelinami. Trzeba go bardzo dokładnie usunąć, najlepiej z użyciem środka przeciw grzybom. Pleśnie potrafią też rosnąć na tapecie, jeśli jest tam trochę wilgoci - z bliska można wtedy wyczuć delikatny, piwniczny zapach.

Podstawa walki z pleśniami to przewiew. W wiecznie zamkniętym pokoju będą rosły, co by się nie robiło. Powietrze musi mieć którędy wlatywać, musi mieć jak wylatywać. Okno musi być delikatnie rozszczelnione, a najlepiej uchylone (z założoną siatką przeciw owadom). Przy zamkniętych drzwiach samo uchylenie okien nic nie da. Rozwiązaniem może być założenie małego wentylatorka, wyciągającego powietrze na zewnątrz przez dziurę przewierconą w ścianie. Mając odrobinę talentu do majsterkowania, można zastosować ultracichy wentylator do procesora komputerowego, którego zużycie prądu będzie kosztować poniżej 2 zł miesięcznie.

Dobrym i tanim "patentem" na zabezpieczenie ściany przed pleśniami jest posmarowanie jej roztworem siarczanu miedzi. Proszek można kupić za kilka zł na allegro, rozpuszczenie połowy łyżeczki w litrze wody da wystarczające stężenie. Po wymyciu ściany smaruje się ją za pomocą zwykłego pędzla do malowania - uwaga, roztwór bardzo delikatnie barwi na niebiesko. Siarczan miedzi jest dość silną trucizną w dużych stężeniach - w niewielkich jest zwykłym suplementem (robi się z niego tabletki), ale zjedzenie całej łyżeczki może zabić, trzeba trzymać go w miejscu niedostępnym dla dzieci. Nie wolno dotykać proszku (brać palcami), a jeśli chlapnie do oka - bardzo, bardzo dokładnie wymyć albo nawet udać się na pogotowie. "Malowanie" najlepiej przeprowadzić w rękawiczkach i okularach ochronnych.

Alternatywnie, można użyć jakiegokolwiek środka przeciw grzybom do smarowania powierzchni, można je kupić w każdym sklepie z materiałami do remontu.

Pleśnie mogą się też znajdować w innych miejscach - na przykład pod parkietem. Usunięcie ich jest wtedy niemożliwe bez generalnego remontu. Można uszczelnić szparę graniczącą z miejscem, gdzie mamy głowę w czasie snu, albo w ogóle uszczelnić wszystkie szpary. Czasami rosną one w doniczkach, wtedy niewiele można zrobić - jeśli problem nie znika po wysprzątaniu całej sypialni, można próbować wynieść z niej rośliny.

Ostatnim co można zrobić to wzmocnienie błon śluzowych tak, że staną się odporniejsze. Bardzo dobre wyniki dała próba kliniczna z zasosowaniem msm - metylosulfonylometanu. Przy okazji jest to substancja, która ma niekiedy "cudowne" działanie - zabrzmi to pewnie niewiarygodnie, ale w moim przypadku w kilka dni znikła kontuzja, która dokuczała mi przez długie lata. W ciągu dosłownie kilku dni znikł ból i wrócił dawny zakres ruchu. Koleżanka równie szybko wyleczyła sobie tym włosy - po kilku dniach brania przestały wypadać. Skutkiem ubocznym w moim wypadku była... bezsenność, która na szczęście minęła w kilka dni po odstawieniu (kontuzja nie wróciła). W innym badaniu spożywanie spiruliny w ilości kilku do kilkunastu gramów dziennie sprawiło, że znikał ludziom katar sienny. I tu drobna uwaga - kupując ją, trzeba wziąć formę tabletkową, tej w proszku nie da się przełknąć. Z racji tego, że stosuje się duże ilości, odpadają małe opakowania, gdzie na ulotce zalecają pół grama dziennie - taka ilość nie ma prawa zadziałać i jest to zwykła ściema producenta.