Dieta


Jesteś tym, co jesz. O potężnym wplywie odżywiania przekonałem się przez lata prowadzenia forum medycyny naturalnej. Jedne z najbardziej spektakularnych przypadków cofnięcia sie chorób dotyczyły osób, które zmieniły swój sposob odżywiania. U jednej z "pacjentek" znikł guz tarczycy, który był tak duży, że zaczynał utrudniać oddychanie. Kilka osób mogło całkowicie odstawić leki przeciw reumatoidalnemu zapaleniu stawów. Dziewczyna całkowicie wyleczyła się z atopowego zapalenia skóry. O takich "szczegółach" jak wyrównanie poziomu cholesterolu czy "zniknięcie" nadciśnienia nawet nie wspominam, bo to chyba oczywiste dla każdego. Zmiany dietetyczne, o których mowa to odstawienie pokarmów odzwierzęcych.

Niestety, nie wszystko jest takie proste. Niektóre badania nad ludźmi stosującymi skrajnie roślinny odżywiania wykazały problemy z zębami czy zniszczenie kości. Brakowało też białka, jodu i kwasów tłuszczowych. Dieta tych osób składała się wyłącznie z surowych warzyw i owoców.

Gdzie tutaj znajduje się złoty środek - nikt nie wie, zapewne bardzo dużo zależy od genów danego człowieka. Część z nas ma przodków pochodzących z dalekiej północy, gdzie w diecie było więcej tłuszczu oraz ryb, część - z południa, "doskonały" sposób odżywiania będzie w tym wypadku nieco inny. Pewnie jest, że "typowa polska" dieta jest dla nas po prostu zabójcza i każdy bardzo dużo zrobiłby dla swojego zdrowia - a także samopoczucia! - gdyby zastąpił przynajmniej część mięsa i nabiału - warzywami. Szpitale mamy zapełnione ofiarami nadmiaru białka, ja wiem, że to jest smaczne, wiem, że każdy lubi wierzyć też w to, że jest to zdrowe - bo nam smakuje. Niestety, nie jest. Aby to uzmysłowić, przytoczę 2 badania, które wstrząsnęły podwalinami medycyny - a raczej wstrząsnęłyby, gdyby dało się na nich coś zarobić. Obydwa przeprowadził dr Dean Ornish, osobisty lekarz byłego prezydenta Clintona - którego uratował przed operacją serca, cofając chorobę.

W jednym z nich losowo podzielił pacjentów z zaawansowaną miażdżycą na 2 grupy. Jedni z nich byli po prostu "kontrolą", drudzy - zmienili swoją dietę, odstawili praktycznie wszystkie produkty odzwierzęce, mięso, mleko, sery czy jajka. Nie jedli też pokarmów z dużą zawartością tłuszczu nasyconego oraz wysoko przetworzonych. W praktyce była to dieta wegańska uzupełniona o podstawowe suplementy - B12 i omega 3. Po 5 latach ludzie którzy zmienili dietę po prostu wyzdrowieli - ich miażdżyca znikła. Nie do końca oczywiście, ale regularnie powiększał się przepływ krwi, do tego stopnia, że w tej grupie pod koniec w ogóle już nie było interwencji medycznych z powodu chorób serca. W praktyce oznacza to, że praktycznie nikt kto ma taki tryb życia nie umrze na serce! Podaję link do pełnego raportu z badania: https://www.ornish.com/wp-content/uploads/Intensive-lifestyle-changes-for-reversal-of-coronary-heart-disease1.pdf.

Drugie badanie było jeszcze bardziej szokujące - tym razem dotyczyło raka prostaty. W jego pierwszych stadiach, gdy jeszcze nie jest pewne że się rozwinie, nie stosuje się operacji czy chemioterapii, więc jest to bardzo dobra okazja do testowania różnego rodzaju terapii chroniących przed jego rozwojem. Ludzi z początkami choroby podzielono na dwie grupy, jak w poprzedniej próbie, z identycznymi zaleceniami dietetycznymi. Liczono na spowolnienie lub rozwoju, ale rezultaty przeszły najśmielsze oczekiwania - zmiany się cofały! Terapia dietą okazała się skuteczniejsza, niż cokolwiek innego co może zaoferować współczesna medycyna. Szczegółowe badania wykazały potem, że zmiana sposobu odżywiania "wyłączyła" te geny, które zwiększają ryzyko zachorowania, a aktywowała "ochronne". Ani jeden pacjent, który zastosował się do zaleceń dra Ornisha, nie zachorował, pomimo tego, że statystycznie choroba była u nich niemal pewna. Wszyscy stopniowo zdrowieli. To nie pomyłka - mamy może nie lek na raka prostaty, ale z pewnością "szczepionkę" o skuteczności zbliżonej do 100%. Link do badania: https://www.ornish.com/wp-content/uploads/Intensive_Lifestyle_Changes_and_Prostate_Cancer.pdf.

Rak prostaty nie jest abstrakcją, rzadką chorobą o której można nie myśleć. Statystyczny mężczyzna ma 13% szansy na zachorowanie. Oznacza to, że co ósmy z nas usłyszy taką diagnozę!

Warto tutaj podkreślić, że w badaniach dra Ornisha nie było zalecenia po prostu "nie jeść mięsa". Znam osobiście wielu wegetarian i wegan z bardzo słabym zdrowiem. Aby w pełni cieszyć się efektami, trzeba po prostu jeść zdrowo - czipsy, frytki i cocacola są co prawda bezmięsne, ale nikt o zdrowych zmysłach nie nazwie tych produktów wartościowymi. Niezbędnym dodatkiem były suplementy - kwasy omega 3, witamina B12 oraz zestaw pozostałych witamin z grupy B. Pacjenci dostali też zalecenia codziennej relaksacji. O samej diecie można poczytać na oficjalnej witrynie dra Ornisha, tu podam tylko najważniejsze zalecenie - całkowite odstawienie tłuszczu nasyconego oraz produktów wysokoprzetworzonych (na przykład rafinowany cukier). Mocno ograniczono też inne tłuszcze, a pokarmy roślinne były w miarę możliwości mocno zbliżone do formy naturalnej - czyli truskawki zamiast dżemu truskawkowego. Prawie 80% kalorii pochodziła z węglowodanów

Nikt nie przeprowadził badań dotyczących wpływu takiego modelu dietetycznego na depresję, ale skoro u osób odżywiających się w ten sposób znikają inne choroby cywilizacyjne - warto spróbować. W najgorszym scenariuszu po prostu przedłużymy sobie życie o wiele lat i poprawimy ogólne zdrowie.

Czasem można w internecie znaleźć posty blogerów, udowadniających, że najzdrowsza jest dieta wprost przeciwna - bez węglowodanów, z dużą ilością tłuszczu. Każdy naukowiec, który zobaczy "logikę" ich wywodów wyrywa sobie włosy z głowy. Z reguły blogerzy powołują się na jakieś pojedyncze badania, na przykład to, w których u osób z cukrzycą typu I poprawił się stan zdrowia po przejściu na taki model odzywiania. Cóż - to prawda, poprawi się. Dla cukrzyka typu I węglowodany mogą być zabójcze. Ale wyciąganie z tego wniosków, że skoro pomogło cukrzykowi, to będzie dobre dla przeciętnego Kowalskiego jest tak samo głupie, jak mówienie, że temu Kowalskiego pomoże chemioterapia, bo przedłużyła ona życie chorym na raka.

Swego czasu takim "cudownym sposobem, ukrywanym przez lekarzy" była dieta Atkinsa. Dzięki zbiegowi okoliczności, nauka pokazała, jaki jest prawdziwy wpływ tej diety na nasze serce. Rozpoczęto próbę kliniczną, w której sprawdzano wpływ diety zbliżonej do Ornisha (bez tłuszczu nasyconego, praktycznie wegańska) na stan tętnic w sercu. Dokładnie zmierzono grubość blaszki miażdżycowej u 26 osób, po czym pacjenci dostali dokładne zalecenia, co jeść, a co jest niewskazane. W tym samym czasie swoją książkę wydał Atkins, który powołując się na wybrane pojedyncze badania, z których wyciągał sprzeczne z logiką wnioski, promował "ukrytą terapię" polegającą na diecie złożonej głównie z mięsa. Dziesięć osób z grupy badawczej stwierdziło, że lekarze i naukowcy to banda idiotów, a rację ma jakiś gość który napisał sobie książkę. Przeszli na dietę Atkinsa. Przed nauką stanęła niepowtarzalna okazja - można było jednocześnie sprawdzić, jaki wpływ na miażdżycę ma dieta oficjalnie zalecana, oraz jaki "alternatywna". Wyniki były dość łatwe do przewidzenia i dla nikogo ni były zaskoczeniem. W ciągu zaledwie jednego roku, odpowiednio dobrany wegetarianizm oczyścił tętnice, zwiększając dopływ krwi do serca aż o około 40%! W tym samym czasie, "ukryta terapia" Atkinsa sprawiła, że dopływ krwi do tętnic pacjentów stosujących jego dietę zmniejszył się o około 40%. Link do badania: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11108325.