Suplementy


Postaram się wymienić te wszystkie mniej znaczące suplementy, których stosowanie może mieć znaczenie przy terapii obniżonego nastroju.

Wielu lekarzy z kręgu alternatywnego zaklina się na wszystkie świetości, że najważniejszy jest cynk. Sugerują oni, żeby brać dawki rzędu 30-60 mg dziennie, co w kilka miesięcy ma wyleczyć część chorych. Badania kliniczne nie do końca potwierdzają te rewelacje, ale fakt faktem - objawy niedoboru tego pierwiastka częściowo pokrywają się z depresją. Jeśli po małych dawkach zobaczymy wyraźna różnicę - mocniejsze włosy, większe libido, poprawę samopoczucia czy lepsze gojenie się ran, to może być to, warto wtedy zrobić dłuższą terapię. Jedna uwaga - dawki powyżej 40 mg dziennie brane ponad miesiąc potrafią bardzo mocno obniżyć poziom miedzi, dlatego powinno się ją w takich wypadkach uzupełniać, najlepiej co jakiś czas biorąc przez kilka dni tylko ją, w dawkach 3-4 mg dziennie.

Bardzo często zły nastrój łączy się z niskim poziomem selenu. W Polsce każdy od czasu do czasu powinien go uzupełniać (np brać co drugi dzień 50 mcg), bo mamy bardzo niski poziom w glebie, a w przypadku depresji - lepiej wysycić organizm dawkami rzędu nawet 200-300 mcg branymi przez miesiąc.

Każdy oczywiście słyszał o magnezie. Co prawda pierwsze skrzypce gra on we wszelkiego rodzaju nerwicach, ale jest bardzo tani, więc warto spróbować - najlepiej kupić kilogram chlorku magnezu o czystości farmaceutycznej na allegro, to kosztuje kilkanaście zł i starczy na ponad rok.

Jedna z klinik w USA specjalizuje się w leczeniu tego typu przypadłości za pomocą chromu. Prowadzący tę placówkę twierdzi, że uzyskuje bardzo dobre rezultaty. Ile w tym prawdy - nie dowiemy się, co prawda jedno badanie kliniczne wykazało poprawę samopoczucia, ale zapewne nieprędko będą przeprowadzone kolejne, chrom jest zbyt tani. Nie zaszkodzi spróbować - ważne tylko, aby nie brać bardzo dużych dawek pikolinianu chromu, gdyż było kilka przypadków uszkodzenia nerek tym preparatem. Zwykły chlorek czy mleczan obecny w najtańszych suplementach wystarczy, dawki - około 200 mcg dziennie.

Witaminy z grupy B - najlepiej kupić jakieś multi, z dużą dawką B1 i B6.

Na jednym z for dyskusyjnych rewelacyjne wyniki uzyskano dzięki solom boru. Pierwiastek ten usuwa fluor z organizmu - i faktycznie, jednym z objawów zatrucia fluorem jest depresja. Kwas borowy kupimy w każdej aptece za śmiesznie niskie sumy. Dawka lecznicza to około 10 ml, nie powinno się jej brać dłużej niż 2 miesiące, potem powinno się odstawić albo zmniejszyć do 0,5 ml dziennie - takie ilości można bez ryzyka brać przez całe życie. Nie wiadomo oczywiście, czy na tym forum nie wmówiono sobie efektu leczniczego, ale sprawdzenie tego kosztuje 5 zł, nie niosąc praktycznie żadnego ryzyka.

Dość ryzykowna jest terapia jodem. U części ludzi ten pierwiastek może aktywować chorobę Hashimoto. Z drugiej strony, najprawdopodobniej chroni on przed rakiem piersi czy tarczycy. Ciężko jest mi go polecać z czystym sumieniem - z jednej strony to właśnie jod u kilku osób na forum okazał się najlepszą rzeczą w ich życiu, w ciągu kilku tygodni całkowicie ich uzdrawiając. Sam jestem przykładem zbawiennego efektu takiej terapii. Z drugiej - w sporej ilości przypadków nie pomógł, a zawsze jest ryzyko, że komuś zaszkodzi. Osobiście uważam, że to jeden ze zdrowszych pierwiastków i mógłby uratować naprawdę wiele istnień ludzkich (nowotwory piersi i prostaty zabijają 1 osobę na 30), ale... no właśnie, "ale. Jeśli ktoś dzięki tej poradzie uniknie raka, nie będzie o tym wiedzieć, bo niby skąd. Ale gdy aktywuje mu się Hashimoto - o, wtedy to już na pewno będzie wina tego złego gościa ze stronki internetowej... Innymi słowy, polecam poczytać na ten temat i samodzielnie wyrobić sobie zdanie oraz podjąć decyzję. Nie, nieprawdą są zapewnienia internetowych szamanów przekonujących, że jod jest całkowicie bezpieczny. Od siebie dodam jedynie, że selen i jod powinny być uzupełniane jednocześnie.