Tryb życia


Zazwyczaj skupiam się na suplementach i odżywianiu, jako że są to najłatwiejsze do "kontroli" przez internet czynniki. Łatwo sprawdzić, czy ktoś ma na przykład chorobę tarczycy - zleca mu się badanie i wszystko jasne. Prawie każdy ma niedobór witaminy D3 czy omega 3, więc tu też nie ma problemu, można dawać porady "w ciemno". Ale tryb życia? To jest bardzo subiektywna sprawa. Każdy lubi siebie okłamywać, wmawiać sobie, że rusza się więcej niż w rzeczywistości, a przy komputerze czy telewizorze w ogóle nie przesiaduje... Niemniej w przypadku depresji impet prowadzonego trybu życia jest tak potężny, że po prostu nie sposób pominąć go na takiej witrynie.

Zacznę z grubej rury - nadmierna masturbacja i uzależnienie od pornografii, dotyczy to z oczywistych powodów głównie mężczyzn. Te dwie rzeczy potrafią kompletnie rozregulować system "nagroda - kara" który steruje całym naszym życiem. Robimy różne rzeczy, bo oczekujemy za nie gratyfikacji, niekoniecznie od innych, zazwyczaj od własnej podświadomości. Unikamy innych, bo boimy się przykrych konsekwencj, nawet takich jak wyrzuty sumienia. Chodzimy do pracy, by zarobić pieniądze dla siebie, dla rodziny, dla dzieci. Czujemy się spełnieni, gdyż daje nam to wewnętrzne poczucie samorealizacji. Jeśli jednak pojawia się możliwość uzyskania "nagrody" niejako na skróty, pojawia się problem. Po co walczyć o kobietę, podnosić swoje zarobki, status społeczny - skoro gwiazdy porno są w zasięgu kliknięcia myszki? Co prawda internetowy obraz to nie to samo, co realna kobieta, ale to można nadrabiać większą ilością bodźców - na ekranie mamy rzeczy, których prawdopodobnie nigdy nie doświadczymy w realnym życiu, a często nawet nie chcielibyśmy.

Warto zerknąć na fora internetowe ludzi, którzy powstrzymali się od pornografii i masturbacji (która jako taka jest ogólnie zdrowa i potrzebna, ale Z UMIAREM). Ich życie zmieniło się niekiedy o 180 stopni. Oczywiście nie można wiedzieć, na ile im faktycznie pomogła abstynencja, a na ile sobie to wmówili, może po prostu zaczęli mniej siedzieć przed komputerem, więcej się ruszać? Może na forach - jak to na forach - wybrano kilka przypadków gdzie coś zadziałało, ignorując wszystkie te, gdzie nic się nie zmieniło?

Wracając do cech wspólnych dla obu płci - trzeba pamiętać, że ogromna większość z tego, czym jesteśmy, to INNI. To, jakimi ludźmi się otaczamy w dużym stopniu tworzy nas samych. Jeśli będziemy żyli w środowisku, gdzie każdy narzeka i uważa, że brak sukcesu w życiu jest normą - nie pojawi się w nas motywacja do zmiany. Szczególnie toksyczne są wszelkiego rodzaju fora internetowe "dla przegranych". Jednym z bardziej wstrząsających zdarzeń w moim życiu była wizyta na forum dla "30 letnich prawiczków". To było naprawdę straszne - ludzie, którzy całe dnie siedzą i piszą o tym, jak bardzo nienawidzą mężczyzn odnoszących sukcesy w relacjach z kobietami, jakie te kobiety są złe (bo ich nie chcą), jak bezsensowne są próby zmiany siebie, bo to przecież świat jest wszystkiemu winien, a nie oni... Prawdziwy koszmar. Każdy z tych ludzi mógłby w ciągu miesiąca stać się zupełnie normalnym, zwykłym, szczęśliwym mężczyzną - gdyby zmienił środowisko z "akceptującego" jego wady, na takie które będzie wymagało ich zmiany.

O tym, że ktoś, kto 12 godzin na dobę spędza przed ekranem komputera - nie ma prawa czuć się szczęśliwy, chyba nie muszę pisać? Nie ma też chyba sensu rozpisywanie się tutaj, w jaki sposób zmienić swoje podejście i swoje życie, jeśli już wpadło się w taki zaklęty krąg "siedzę przed internetem bo nie mam przyjaciół, nie mam przyjaciół bo siedzę przed internetem". To sprawa indywidualna i każdy powinien sam sobie to rozwiązać, bo przepis na "sukces" jest w każdym wypadku inny.