Jod

Ostatnio pojawiła się dość niebezpieczna tendencja: wmawianie ludziom, że jod jest całkowicie bezpiecznym suplementem i nawet dawki rzędu dziesiątek tysięcy procent zapotrzebowania są nieszkodliwe.

Ciekawa historia z tym jodem. Kiedyś był używany jako doskonały lek niemalże na wszystko. Potem pojawiły się inne leki, skuteczniejsze, jod poszedł w zapomnienie. Minęło trochę czasu i stał się nieomal „pierwiastkiem wyklętym”, chyba jedynym, którego suplementy były na receptę. Nieomal całkowicie znikł z praktyki medycznej. Obecnie zaś znowu jest popularny, tym razem w grupach alternatywnych. Przypomina to jakieś obłędne wahadło, gdzie z jednej strony w ogóle czegoś nie stosujemy, z drugiej – używamy dawek setki razy przekraczających zalecenia.

Pełni on kilka funkcji. Jedna, to dostarczanie tarczycy surowca do produkcji hormonów, gdy go zabraknie, mamy do czynienia z niedoczynnością tarczycy (uwaga, lekki niedobór może powodować specyficzny rodzaj nadczynności). Jest to funkcja najważniejsza i cała reszta ma dużo mniejsze znaczenie, ale to nie znaczy, że nie istnieje. Jod ma swój udział w reakcji immunologicznej, wpływając na odporność. Komórki gruczołów piersiowych i prostaty mogą go przyswajać, nie wiadomo jednak, jaką tam pełni rolę. Podejrzewa się, że ma też swoje zadanie w utrzymaniu prawidłowego stanu skóry.

Z doświadczeń użytkowników forum oraz moich osobistych, ciężko o suplement, który miał większy wpływ na zdrowie i samopoczucie. Pokrywa się to z wynikami badań epidemiologicznych, kilkanaście do nawet kilkudziesięciu procent badanych z Polski miało spożycie poniżej rekomendowanego minimum:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19857718

https://thyroidresearchjournal.biomedcentral.com/articles/10.1186/1756-6614-5-23

U takich osób suplementacja może poprawić stan zdrowia, nawet jeśli badania nie wykazują klinicznej czy subklinicznej niedoczynności.

Suplementacja ma na celu tylko dwie rzeczy. Pierwsza, to utrzymanie poziomu jodu tak wysoko, by nie pojawiły się choroby tarczycy. Druga, to zapobieganie schorzeniom nie mającym z tarczycą związku. Tu jednak brak badań pozwalających określić, co to za schorzenia i jaka jest realna szansa na ich uniknięcie.

Są one jednak na tyle poważne i na tyle częste, że nawet czysto hipotetyczna możliwość zapobiegania im usprawiedliwia regularną suplementację. Chodzi o nowotwory piersi i prostaty, zabijające co 30 osobę w Polsce. Są bardzo silne przesłanki by sądzić, że mogą mieć one źródło w niedoborze jodu.

Badania epidemiologiczne wykazały, że w krajach, gdzie spożywa się dużo jodu, zachorowalność jest niższa, przy czym są to naprawdę duże wartości, w Japonii, gdzie jodu spożywa się najwięcej, była nawet pięć razy niższa niż w USA czy krajach Europy Zachodniej. Badania wykazały też związek chorób tarczycy łączących się z niedoborem jodu, z zachorowaniem na te dwa typy nowotworów. Wiadomo również, że komórki gruczołu piersiowego i prostaty mają zdolność wchodzenia z jodem w interakcję i zapewne magazynowania go. Na koniec zaś, w badaniach na zwierzętach jod bardzo silnie chronił przed rakiem piersi, albo całkowicie zapobiegając jego rozwojowi, albo znacznie spowalniając rozwój:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2703618/

Szerzej zagadnienie omówiłem na blogu:

Jod

Jod jest absolutnie niezbędny w ciąży. Nie tylko chroni przed poważnymi wadami wrodzonymi, ale też zabezpiecza przed autyzmem. W tym badaniu co druga matka dziecka autystycznego miała niedobór jodu w ciąży, dla porównania, nie miała go żadna matka dziecka zdrowego:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24120386/

Suplementacja nie jest jednak całkowicie bezpieczna. Niesie ze sobą ryzyko kilku dość poważnych chorób. Jedna z nich to oczywiście rak tarczycy, ale tu ryzyko jest akceptowalne, jako że wysoki poziom jodu zabezpiecza przed inną odmianą raka tego narządu.

Znacznie częściej spotykane są schorzenia autoimmunologiczne – zarówno niedoczynność Hashimoto, jak i nadczynność Gravesa. Obie – wbrew temu, co gdzieniegdzie można wyczytać – mogą być wywołane suplementacją i są wywoływane dość często. Kilka badań:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/6235747/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9398711

Jakie dawki będą optymalne?

Biorąc pod uwagę tylko tarczycę, ideałem wydaje się spożycie odrobinę wyższe od rekomendowanego, 200 mcg zamiast 150. Przy takim mamy najniższą zachorowalność na choroby tego narządu, trzeba też pamiętać, że z diety mamy już sporo jodu i może się okazać, że 200 mcg suplementu zamieni się w 350 mcg dziennego spożycia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18401207

Ale jaka dawka najskuteczniej zabezpiecza przed rakiem piersi czy prostaty? Tego nie wiemy, nie mamy nawet pewności, czy w ogóle istnieje działanie ochronne. Wydaje się oczywiste, że jeśli już, to powinna być ona wyższa, ale czy nie ryzykujemy choroby tarczycy bez powodu?

Razem z jodem koniecznie trzeba brać selen, gdyż jego niedobory znacznie zwiększają ryzyko pojawienia się chorób tarczycy przy rozpoczęciu suplementacji. Działa to też w drugą stronę, niedobór jodu może zwiększyć toksyczność nadmiaru selenu. Sugerowałbym zacząć od niskich dawek zarówno jednego, jak i drugiego, utrzymywać je przez kilka tygodni, zanim ewentualnie podejmie się decyzję o zwiększeniu jednej z nich.

Jedyna akceptowalna forma suplementu to jodek potasu. Stanowczo odradzam suplementy typu kelp. Kupno suplementu może być nieco utrudnione, dziwnym trafem akurat jodek potasu jest na receptę (ale w multiwitaminach jest już bez recepty). Można próbować przyrządzić suplement samodzielnie, przepis jest na blogu w podlinkowanym wyżej artykule, ale jest to ryzykowne, pomyłka może oznaczać, że będziemy spożywać setki razy więcej albo mniej niż zamierzaliśmy.