Witamina C

Wokół witaminy C narosło sporo mitów. Popularny w internecie szarlatan zaczął ją sprzedawać, w związku z tym zaczął ją reklamować jako panaceum na wszelkie możliwe dolegliwości. Tego typu marketing jest z reguły poparty „opiniami” wystawianymi przez kupione konta, gdzie nie istniejący ludzie opisują, jak to niby przeróżne choroby cofnęły się po zastosowaniu sprzedawanego suplementu.

W związku z tym, wypada zacząć od napisania, czego witamina C NIE robi.

Nie pomaga na choroby nowotworowe. W ogóle albo prawie w ogóle. Badano wpływ regularnej suplementacji małymi dawkami (500 mg). Przy okazji badań okazało się, że suplementacja nie zapobiega też w najmniejszym stopniu chorobom układu krążenia, a w niektórych badaniach nawet podwajała to ryzyko:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2586922/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4666862/

http://ajcn.nutrition.org/content/80/5/1194

Szarlatani rozpisywali się, jak to nauka zaczęła badać dożylne wlewy witaminy C, co miało być „dowodem” na to, że medycyna w końcu „dostrzega” zalety terapii. Jak zwykle zapomnieli dodać, że efekty były zerowe, nikt nie wyzdrowiał ani nawet nie spowolniono choroby:

http://ajcn.nutrition.org/content/80/5/1194

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4388666/

Jej wpływ na przebieg infekcji wirusowych jest niewielki, ale – wbrew temu, co z kolei piszą ludzie po drugiej stronie barykady – wykrywalny. Niemniej jest to gra nie warta świeczki, nikt się z grypy czy przeziębienia witaminą C nie wyleczył i nie wyleczy. Zresztą żadne leki nie działają, gdy już pojawią się objawy przeziębienia, bo wtedy jest już w zasadzie po chorobie i organizm jest w fazie oczyszczania się z resztek wirusów i martwych komórek.

Pojawiające się w internecie historie o tym, jak to ludzie przestali chorować są po części pisane przez fałszywe konta sprzedawców witaminy, po części zaś iluzją odniesioną przez samego pacjenta, czymś w rodzaju „zawsze chorowałem przez cały tydzień, ale teraz po witaminie C trwało to zaledwie 7 dni”.

Jest bardzo niewiele schorzeń, w których suplementacja faktycznie pomaga. Natomiast dożylne wlewy faktycznie mają rację bytu w niektórych schorzeniach i faktycznie powinny zostać lepiej przebadane, prawdopodobnie wejdą jako standardowa terapia w niektórych przypadkach.

Po pierwsze, faktycznie zdaje się, że istnieje wyraźny wpływ w sepsie. Niebagatelny, bo w niektórych badaniach szanse przeżycia pacjentów były kilka razy większe.

Po drugie, nie jest wykluczone, że witamina C byłaby skutecznym środkiem w ostrych infekcjach wirusowych, tych trwających dłużej niż kilka dni, na czele z COVID-19. Część osób zapewne słyszała, że do tej pory uratowano tylko jedną osobę, która miała pełnoobjawową wściekliznę? To nie jest prawda, uratowano trzy takie osoby. W roku 1988 opublikowano wyniki próby klinicznej, gdzie na 37 osób poddanych specjalnej terapii, 2 przeżyły:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/3243618/

Terapia to lek przeciwdrgawkowy i… dożylna witamina C. Na dodatek w niezbyt dużej dawce. Nie mam pojęcia, czemu do tej pory nie spróbowano powtórzyć tego badania, wścieklizna zabija dziesiątki tysięcy osób rocznie. Objawy są wyrokiem i nic, ale to kompletnie nic nie można zrobić, poza podaniem środków przeciwbólowych. Brak prób klinicznych leku, który raz już ratował ludzkie życia jest zbrodnią. Wyniki tej próby klinicznej co prawda mogły być zmyślone, ale w tym wypadku NIC się nie ryzykuje, bo KAŻDY pacjent i tak umrze. Sprawdzenie, czy to działa jest elementarnym moralnym obowiązkiem, z którego współczesna medycyna się nie wywiązała.

Podsumowując, dla zdrowo odżywiających się ludzi witamina C jest kompletnie bezwartościowym proszkiem, niedobory są bardzo rzadko spotykane, a suplementacja to strata pieniędzy. Osoby odżywiające się bardzo niezdrowo mogą rozważyć suplementację niewielkimi dawkami, rzędu 200 mg dziennie.

Dożylna witamina C powinna być przebadana i w przyszłości może być dość ważną terapią, ale nie ma to znaczenia dla osób, które szukają dla siebie zdrowych suplementów.

Słówko o zagrożeniach. Nie, ona nie jest bezpieczna. Kilka starszych badań co prawda nie wykazało szkodliwości dla nerek, ale w jednym z nowszych stosowanie suplementów podwoiło (!) ryzyko kamieni nerkowych u mężczyzn:

https://jamanetwork.com/journals/jamainternalmedicine/fullarticle/1568519

Jest już całkiem sporo opisanych śmiertelnych przypadków niewydolności nerek, wywołanych dużymi dawkami witaminy C, o wiele więcej takich, gdy pacjent nie zmarł, ale w ciężkim stanie wylądował w szpitalu. Zagrożenie to dotyczy co prawda osób, które mają ogólnie osłabione nerki przed podjęciem suplementacji, ale mało kto wie na pewno, w jakim stanie są jego nerki.

Witamina C wpływa na metabolizm miedzi, nie jest jeszcze jasne, na ile silny jest to wpływ, ale wysokie dawki mogą być czynnikiem ryzyka, jako że miedź to jeden z ważniejszych pierwiastków, którego niedobory mogą prowadzić do szeregu chorób.