Witamina D3

Kolejna substancja, wokół której narosło sporo mitów i nieporozumień. Najpierw przez całe lata establishment medyczny wmawiał nam, że suplementacja jest niepotrzebna i nikomu nic nie da, potem, gdy zaczęły się pojawiać kolejne badania wykazujące jej korzyści, wahadło poleciało w drugą stronę i teraz z kolei różni szamani wmawiają nam, że można ją jeść jak cukierki bez żadnych negatywnych konsekwencji.

Przy ocenie badań wpływu poziomu D3 na ryzyko chorób jest jeden zasadniczy problem. Jej poziom spada u ludzi, którzy nie wychodzą z domu: obłożnie chorych, starszych, pracoholików, czyli generalnie u tych, którzy najczęściej chorują. Oznacza to, że wszelkie badania nad zbieżnością poziomu z ryzykiem chorób dadzą pozytywne wyniki, nawet jeśli nie będzie żadnego związku przyczynowo skutkowego, a jedynie wspólna przyczyna!

Prawdą jest, że zimą wszyscy mamy niedobory i powinniśmy ją suplementować. Prawdą jest, że może to chronić przed wieloma chorobami. Ale czy popularne w internecie informacje, jakoby chroniła przed grypą czy nowotworami, są prawdziwe?

Ochrona przed infekcjami górnych dróg oddechowych istnieje, ale nie jest tak duża, jak mogłoby to wynikać z zapewnień blogerów, jest to zaledwie kilkanaście procent:

https://www.bmj.com/content/356/bmj.i6583

Aczkolwiek w podgrupie pacjentów, którzy cierpią na chroniczne infekcje, suplementacja zmniejszyła ryzyko zachorowań o połowę:

https://bmjopen.bmj.com/content/bmjopen/2/6/e001663.full.pdf

Nowotwory są nieco bardziej złożonym problemem, szerzej omówiłem to zagadnienie na blogu:

W dużym skrócie: Nie, suplementacja nie zapobiega nowotworom. Z jednym wyjątkiem, zdaje się mocno chronić przed czerniakiem, ale tu też potrzebne są dalsze badania.

Jest opisany jeden przypadek cofnięcia się raka trzustki po zastosowaniu – między innymi – wysokich dawek witaminy D3, na tyle dużych, że wywołało to komplikacje zdrowotne, doprowadzające w konsekwencji do błędnej diagnozy i zgonu pacjenta na skutek niepotrzebnego leczenia. Nie wiadomo, czy to D3 była elementem, który pomógł, ale jako że współczesna medycyna jeszcze nigdy nie wyleczyła nikogo z raka trzustki w takim stadium, jakie miał tamten pacjent, próba powtórzenia tego, co robił, nie wydaje się głupim pomysłem. Przecież nie umrze się od tego bardziej.

Nie znaleziono (chociaż szukano) efektów chroniących przed cukrzycą, miażdżycą czy depresją. Osoby z tymi schorzeniami mają niedobory, ale wynika to po prostu z ich trybu życia.

Jest za to przynajmniej wstępnie potwierdzony wyraźny związek pomiędzy suplementami a ryzykiem stwardnienia rozsianego; witamina D dosyć mocno przed nim chroni, przy czym wystarczą dawki kilkuset IU dziennie:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/14718698/

Suplementacja zdaje się też chronić w przebiegu samej choroby, wyraźnie ją spowalniając, a nawet w niektórych przypadkach delikatnie cofając:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3420140/

Suplementy nie pomagają na przebieg innej choroby autoimmunologicznej, tocznia układowego, aczkolwiek poprawiają stan kości pacjentów:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25777546/

Wcześniejsze wstępne próby kliniczne sugerowały, że D3 częściowo chroni przed chorobą Crohna, jednak późniejsze badania tego nie potwierdziły:

https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1542356520306984

Optymalne stężenie we krwi również jest tematem na dłuższą rozprawę, zainteresowanych odsyłam do artykułu na blogu:

W dużym skrócie, optymalne wydaje się stężenie 20-25 ng/ml (tak, aż tak niskie!), zarówno wyższe jak i niższe wiązało się ze zwiększonym ryzykiem chorób. Osiąga się je dawkami rzędu 2 do 4 tysięcy IU dziennie.

Podczas suplementacji dobrze jest stosować równocześnie niewielkie dawki witaminy A (do kilku tysięcy IU), a także witaminę K, nawet w formie zwykłej K1.

Uzupełnienie głębokiego niedoboru wywoła niekiedy objawy niedoboru magnezu, zjawisko nie jest do końca poznane i nikt na dobrą sprawę nie wie, co się dzieje i dlaczego, ale faktem jest, że niekiedy po suplementach D3 pojawia się nerwowość, bezsenność i zatwardzenie, a badania krwi wykazują niski poziom magnezu. Objawy pokrywają się z tymi, jakie wywoła nadmiar wapnia we krwi, ale jednocześnie może pojawić się tężyczka, która jest objawem niedoboru wapnia w komórkach nerwowych. Powinno się wtedy zrezygnować na kilka dni z witaminy, za to brać większe (300-400 mg dziennie, rozbite na porcje) dawki magnezu.

Podsumowując, badania nad D3 są ciągle w powijakach. Na pewno warto suplementować dawkami rzędu 2 do 3 tysięcy jednostek dziennie przynajmniej zimą. Nie ma zbyt wielu chorób, o których można powiedzieć, że są w dużej mierze wywołane niedoborem i znikną po uzupełnieniu. Nie jest pewne, czy wyższe dawki dadzą lepsze efekty. Jedynie w skrajnych przypadkach (choroby bezpośrednio zagrażające życiu) można ryzykować bardzo duże dawki.