Tryb życia


Ulegamy iluzji odbierania człowieka jako zbioru różnych "aspektów" - umysłu, ciała, zdrowia, emocji. To błąd. Jesteśmy całością. Mógłbym napisać, że zakochujemy się w tej osobie, która spodoba się naszemu ciału: umysł dostaje sygnał, że zgadzają się wysyłane przez nią związki chemiczne - i mamy miłość od pierwszego wejrzenia, ale nawet to byłoby niedopowiedzeniem. Rozum i ciało to tak naprawdę jedność, nie istnieje sytuacja w której "ciało każe rozumowi coś zrobić". Dzielimy to bo tak jest po prostu wygodniej. Co z tej filozofii wynika w praktyce? Regularne wizyty na siłowni czy gra w piłkę nie tylko podnoszą odporność, ale też potrafią zlikwidować depresję czy sprawić, że zaczynamy się dużo dojrzalej zachowywać, można dosłownie stać się innym człowiekiem. Mit "tępego osiłka z siłowni" bierze się stąd, że w Polsce - niestety - osoby dbające o wygląd i zdrowie są postrzegane negatywnie, więc ludziom z "wyższych sfer" często po prostu wstyd ćwiczyć.

O tym, jak duży wpływ ma siła fizyczna na zdrowie świadczy jedno z badań przeprowadzonych w Japonii:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17398228

Naukowcy dotarli tam do bazy danych sprzed kilkudziesięciu laty, w której rekruci wojskowi mieli mierzoną siłę ścisku dłoni na specjalnym urządzeniu. Sprawdzono, ilu z nich dalej żyje i w jakim są obecnie zdrowiu. Jak się okazuje, nawet w tak wysoko rozwiniętym kraju jak Japonia prawdziwe jest powiedzenie "przeżywa najsilniejszy". Z jakiegoś powodu siła zabezpieczała nawet przed rakiem czy zawałem. Może efektem były po prostu geny i zdrowe odżywianie, które wpłynęły zarówno na siłę, jak i długość życia, a może jednak w drugą stronę aktywność fizyczna aktywuje system obronny do tego stopnia, że statystycznie przedłuża nam życie o całe lata. Z której strony by nie patrzeć, sprawne i silne ciało sprawi po prostu, że życie stanie się wygodniejsze i przyjemniejsze. Zaletą ćwiczeń fizycznych jest niewielka ilość czasu, którą trzeba poświęcić aby pojawiły się efekty. Wystarczą dwie sesje tygodniowo po 1,5 godziny, aby stać się bardzo silnym i dużo atrakcyniejszym fizycznie człowiekiem.

Lekkie ćwiczenia, takie jak spacery czy bieganie zdają się mieć wpływ zalezny od ich intensywności - najbardziej odporne są osoby ćwiczące w stopniu umiarkowanym, najmniej - te, które ćwiczą bardzo intensywnie. Tak, najmocniej trenujący (na przykład maratończycy) zdają się chorować nawet częściej, niż osoby prowadzące zupełnie siedzący tryb życia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2803113/

Coś, o czym pisałem wielokrotnie i nie raz napiszę - siedzenie. Jest to najgorszy wróg naszego zdrowia. Długie godziny przebywania nieruchomo w jednym miejscu potrafią "wyłączyć" niektóre procesy w naszym organizmie. W tym wypadku również nie wiadomo, jaki to ma wpływ na odporność na infekcje, niemniej ma bardzo duży na długość życia. Nawet dwie godziny biegu dziennie nie są w stanie zrównoważyć destruktywnego wpływu wielu godzin nieruchomego siedzenia. Trzeba po prostu czasem wstawać i robić kilkuminutową gimnastykę, aby przerwać ten ciąg bezruchu, a najlepiej starać się wykonywać codzienne czynności stojąc - czy w czasie przygotowywania posiłków, czy np czytając.

Stres potrafi nie tylko wpędzić człowieka w nerwicę, ale też zwiększa ryzyko raka i obniża naturalną odporność. Nie da się go niestety wyeliminować z życia, nie każdy też ma czas na wielogodzinne medytacje. Kompromisem może tutaj być coś, co nazywa się "relaksacja mięśniowa Jacobsona". Ćwiczenia te - po ich opanowaniu - zajmują dosłownie kilka do kilkunastu minut dziennie. Nie tylko sprawiają one, że będziemy zdrowsi, ale także - poprzez zlikwidowanie napięcia emocjonalnego - doprowadzą do tego, że staniemy się milsi dla innych, poprawiając nasze relacje z otoczeniem. Badanie, w którym 2 miesiące medytacji poprawiły odporność (mierzoną reakcją organizmu na szczepionkę przeciw grypie) wprost proporcjonalnie do stopnia zaangażowania w ćwiczenia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12883106

Osoby, które chcą po prostu zmniejszyć ryzyko infekcji, powinny przede wszystkim dbać o higienę. Często unikniemy grypy, jeśli nie dotkniemy czegoś pokrytego odrobiną śliny nosiciela, a następnie nie dotkniemy swojego nosa, ust czy oka. Co prawda wirusy mogą przenieść się drogą kropelkową, ale jest to dużo trudniejsze. Często widzę w "biedronkach", jak ludzie sięgając po foliowe torebki oblizują sobie najpierw palec, żeby było wygodniej. Oczywiście wcześniej tym palcem dotknęli klamki, koszyka, przycisku na przejściu dla pieszych, banknotu, klawiatury bankomatu. Które wcześniej dotknęło kilkaset innych osób. Efekt jest taki, jakby wylizali im wszystkim palce. Oczywiście palce wcześniej oślinione przez tych innych ludzi, dotykające też przedmiotów, które dotknęły setki innych palców... teoretycznie po spacerze możemy mieć na rękach wirusy zebrane od paru tysięcy ludzi.

Nie można też z higieną przesadzać w drugą stronę. Nasz układ obronny musi się "ćwiczyć", aby był aktywny i sprawny. Ciężko tutaj znaleźć ten złoty środek, jak jednocześnie unikać ciężkich chorób, ale dostarczać bakterii, które wywołają lekką prowokację? Każdy sam musi wybrać, gdzie znajduje się granica.

Człowiek powinien spać około 8 godzin na dobę - w niektórych badaniach osoby śpiące poniżej 6 godzin miały o wiele wyższe ryzyko niektórych schorzeń i mniejszą szansę na dożycie późnego wieku. Niestety, czasem po prostu nie da się pogodzić pracy, życia i wypoczynku. Warto jednak zastanowić się, czy kalkuluje się poświęcanie życia po to, żeby mieć więcej pieniędzy, skoro zwiększamy ryzyko, że po pierwsze sami z nich nie skorzystamy, bo nie zdążymy, po drugie - jeśli zapracujemy się na śmierć, zostawimy rodzine zarówno bez środków do życia, jak i bez bliskiej osoby. Jeśli nie ma możliwości zmniejszenia obciążenia pracą, można starać się przyspieszyć zasypianie. Najskuteczniejszym środkiem z którym się zetknąłem jest glicyna, której trzeba zjeść kilka gramów przed udaniem się na spoczynek. Osoby cierpiące na bezsenność mają w mózgu bardzo niskie stężenie kwasu oleopalmitynowego, obecnego w oleju z owoców (nie z nasion) rokitnika, można spróbować brać 1-3 ml dziennie przez kilka tygodni, jak dotychczas jednak nie ma prób klinicznych w tym kierunku, więc można jedynie zgadywać, czy taka terapia przyniesie skutek. Rokitnik jest uznawany za roślinę poprawiającą ogólny stan zdrowia, używające go osoby twierdzą, że bardzo im pomaga na przeróżne przypadłości, więc warto spróbować. Witryna, na której wypisałem różne sposoby radzenia sobie z bezsennością:

http://bezsennosc.lekiznatury.net.pl/

Na koniec warto wspomnieć o badaniu, w którym osoby spacerujące po lesie miały zwiększoną aktywność komórek "natural killers" o około 50%, wyższy poziom utrzymywał się przynajmniej przez jedną dobę. Zwiększyła się również aktywność procesów antynowotworowych w organizmie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17903349