Hashimoto


Nikt nie wie, skąd ta choroba się bierze, wiadomo tylko, że dotyka coraz większej ilości osób. Można jednak podejrzewać, że przyczyny są podobne jak przy innych schorzeniach auto - dieta, tryb życia i przeładowanie naszego otoczenia czynnikami rozregulowującymi układ odpornościowy. Są dwie teorie dotyczące jodu - jedna z nich mówi, że wywołuje on chorobę (i faktycznie, jego suplementacja może sprawić, że Hashi się pojawi), druga - że to długotrwały niedobór ją wywoła, zaś suplementacja po prostu nasili proces, który nigdy by się nie zaczął, gdyby go nie zabrakło.

Dawno, dawno temu zebrałem zalecenia lekarzy z kręgu "alternatywy" i przetłumaczyłem, tworząc coś w rodzaju polskojęzycznej wersjii terapii przeciw chorobom autoimmunologicznym. Przez kilka długich lat metoda wisiała na forum, pies z kulawą nogą się nią nie interesował. Oczywiście co jakiś czas jakaś kobieta (jako że Hashi dotyka głównie płci pięknej) dopytywała się co zrobić, ale jak usłyszała, że to nie jest jakieś cudowne ziółko, to nie magiczny suplement, ale trzeba zmienić DIETĘ, przestać jeść kurczaczka, nie opychać się czekoladkami - uciekała w popłochu. Widocznie tarczyca nie jest warta takich wyrzeczeń. Aż pewnego dnia na forum pojawiła się niejaka "Pływaczka" - wielkie brawa dla tej pani! Zdecydowała się przeprowadzić tę dość kłopotliwą terapię od początku do końca. Efekt był oszałamiający - w ciągu kilku miesięcy udało się zbić przeciwciała do wartości praktycznie niewykrywalnych, co oznacza, że organizm przestał tarczycę atakować. Choroba została powstrzymana. "Pływaczka" mogła wrócić do suplementacji jodem, co w normalnych warunkach powinno podnieść przeciwciała pod sam sufit - tak się jednak nie stało, pozostały niskie.

Nie mogę niestety zagwarantować, że metoda ta podziała w każdym przypadku. Sprawdzała się w przypadku innych schorzeń typu auto, na przykład błyskawicznie radziła sobie z reumatoidalnym zapaleniem stawów - niektórzy chorzy już po kilku tygodniach odstawiali leki. Ale każdy organizm jest inny, a w przypadku schorzenia które nawet nie wiadomo skąd się bierze, gdy nie wiemy nawet czy to jedna choroba, czy zbiór nawet kilkudziesięciu - nie można dać żadnej gwarancji. Jak do tej pory była niezawodna, ale dla Hashimoto przetestowała ją jedna osoba, a dla RZS 3 czy 4. Trzeba też podkreślić, że jeśli tarczyca została już zniszczona - terapia nie sprawi, że gruczoł ten odrośnie.

Terapia opisana jest na forum http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4884 - a jako że to Pływaczka przetestowała ją na sobie z bardzo dużym sukcesem jako jak dotąd jedyna osoba, najrozsądniej chyba będzie naśladować co ona zrobiła.

Dawkowanie niektórych suplementów:
Olej z wiesiołka - 20 ml dziennie
omega 3 - 2000 mg EPA dziennie
NAC (n-acetyl-cysteina) - 0,5 do 2 gramów dziennie
witamina D3 - 5000 IU zimą, 2000 IU latem, 0 gdy możemy się opalać w południe

Dieta jest oczywiście najtrudniejszą częścią, ale naprawdę ciężko przecenić jej znaczenie. Swego czasu tylko i wyłącznie zmiana sposobu odżywiania sprawiła, że u jednej z uczestniczek forum znikł potężny (3 cm) guz tarczycy, co opisałem w rodziale o cystach. Dzięki temu uniknęła operacji.

W jaki sposób to, co mamy na talerzu może mieć aż taki wpływ na nasze zdrowie? Przede wszystkim rezygnując z pokarmów odzwierzęcych, zmniejszamy spożycie kwasu arachidonowego - substancji potrafiącej rozregulować system odpornościowy i nasilającej stany zapalne. Większość z nas źle reaguje na gluten - nie na tyle silnie, żeby wywołać celiakię, ale wystarczająco by wprowadzić układ odpornościowy w stan permanentnego pobudzenia. Podobnie warzywa psiankowate - mocno "drażnią" one nasz organizm.

Warto też podkreślić, że w jednym z badań usunięcie plomb amalgamatowych (te takie srebrno-czarne) sprawiło, że u części pacjentów zanikły przeciwciała.

Dla zainteresowanych, zbiór badań, które jako-tako uzasadniają terapię - w większości wypadków NIE są one przetestowane na samym Hashimoto, ale badania nad zbliżonymi schorzeniami dały na tyle dobre efekty, że warto było zaryzykować je w ciemno, czyli wszystko sprowadzało się do tego, że skoro jakaś terapia pomagała na (powiedzmy) reumatoidalne zapalenie stawów, może też pomóc na Hashimoto. Oryginalnie było to tłumaczenie zaleceń do innych schorzeń typu autoimmunologicznego.

Kwas gamma linolenowy (aktywny składnik oleju z wiesiołka) "leczył" reumatoidalne zapalenie stawów, można zgadywać, że załagodzi również przebieg innych schorzeń autoimmunologicznych:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8912502

N-acetyl-cysteina łagodzi przebieg tocznia układowego, jest pewna nadzieja, że podobnie zadziała w Hashimoto:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3411859/

N-acetyl-cysteina jest odtrutką przeciw rtęci, a biorąc pod uwagę, że w jednym z badań rtęć wiązała się z Hashimoto, można liczyć na to, że usunięcie tego pierwiastka zmniejszy aktywność choroby:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1533084/

Badanie, w którym usunięcie plomb amalgamatowych (rtęciowych) zmniejszyło poziom przeciwciał u chorych na Hashimoto:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16804512

Wegańska dieta bezglutenowa zmniejszyła aktywność reumatoidalnego zapalenia stawów

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11600749

Omega 3 zmniejszają aktywność tocznia układowego:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15290734

Takie "wskazówki", badania w których dana substancja pomagała przy innym schorzeniu autoimmunologicznym, można znaleźć dla każdego niemal elementu terapii, którą zastosowała Pływaczka. Gdybym miał tłumaczyć te zalecenia jeszcze raz, z pewnością znalazłby się tam selen, który w badaniach dawał całkiem niezłe rezultaty:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23744563